Strony

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Od Maxa CD Quinlan


Wczoraj byłem z Quinn w szpitalu na wizycie kontrolnej. Okazało się, że nie ma już potrzeby noszenia gipsu i mają zamiar go zdjąć. Ulżyło mi trochę, a w oczach liliowowłosej dziewczyny również dostrzegłem ulgę. Zobaczyłem w nich także radość.
Po ściągnięciu gipsu i nasłuchaniu się zaleceń lekarza co to też dziewczyna może robić, czego jeszcze nie i tak dalej, wsiedliśmy do mojego samochodu, zaparkowanego na szpitalnym parkingu. Teraz Quinlan nie musiała odpychać się na dwóch kulach tylko na jednej, co najwyraźniej bardziej przypadło jej do gustu. Wciąż był to dla niej kłopot, ale zdecydowanie mniejszy. W drodze do Morgan dyskutowaliśmy o swoich przeżyciach ze złamanymi kończynami, czyli co kto miał złamane i ile razy. Ja na ten przykład miałem kiedyś złamany obojczyk przemieszczeniem. Przyznam, że bolało to jak cholera kiedy lekarz mi go nastawiał i przez bite kilka tygodni musiałem nosić usztywniającą kamizelkę. To było tak niewygodne i nieprzyjemne, że już nigdy w życiu nie chciałbym mieć złamanego obojczyka i wam też tego nie życzę. Potem było jedno skręcenie i jedno pęknięcie kości przedramienia, ale wróćmy może z powrotem do wnętrza mojej pomarańczowej Hondy. Kiedy tak sobie gadaliśmy i śmialiśmy się, pomyślałem, że nieźle się dogadujemy. Może można już powiedzieć, że jesteśmy… Przyjaciółmi? Ta przyjaźń może nie jest zbyt silna i nie trwa jakoś specjalnie długo, ale czuję, że zmierza w dobrym kierunku. Z czasem i przeżytymi razem chwilami stanie się silniejsza.
Kiedy wjechaliśmy na parking Morgan University odpiąłem pas, wysiadłem i pospiesznie okrążyłem pojazd by otworzyć drzwi Quinn. Chwyciłem za klamkę i przyjaźnie się uśmiechnąłem, otwierając drzwi. Napotkałem blady uśmiech i krzywe spojrzenie dziewczyny, mówiące coś w stylu: „Przecież bym sobie poradziła!”. Doskonale o tym wiedziałem, no ale to nie w moim stylu siedzieć i patrzeć jak płeć piękna gramoli się z siedzenia mojego samochodu. Pomogłem więc Quinlan stanąć na nogi, zatrzasnąłem za nią drzwi i zamknąłem auto, przyciskając guziczek blokady na kluczyku.
- To gdzie byś teraz chciała się… - zapytałem, lecz dziewczyna przerwała mi pytaniem
- Rosie? – uśmiechnęła się i pokuśtykała w stronę stajni, nie czekając nawet na mnie
Pokręciłem głową, uśmiechając się pod nosem i doganiając liliowowłosą. Przytrzymałem drzwi stajni by Quinn mogła wejść, a ona posłała mi lekki uśmiech, mijając mnie. Wkrótce siedzieliśmy już w boksie GrayRose i cicho gawędziliśmy.
- Nie chciałbyś iść może ze mną kupić drugiego konia? - Quinn zmieniła temat
- Nowego? – zerknąłem na nogę dziewczyny, chyba zrozumiała co mam na myśli
-Oh, no przecież z tego wyjdę. Nie ucięło mi nogi, nie? – zaśmiała się sarkastycznie
- No w sumie racja. Z chęcią z tobą pojadę. – zgodziłem się posyłając Quinn mój standardowy szeroki uśmiech

Quinn? Wybacz, trochę takie bez sensu xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz