Strony

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Od Maxa CD Quinlan


Strach. Czaił się się gdzieś głęboko w spojrzeniu tych ciemnych oczu. Strach, który nimi owładnął i nie pozwolił mi zbliżyć się do siebie.  We mnie za to narastała irytacja, która przeradzała się w złość. Biedny Newton. Czy ta dziewczyna jest aż tak głupia by tego nie zauważyć?
Spróbowałem jeszcze raz. Zrobiłem krok w kierunku, próbującego stanąć dęba Newtona. Cały czas przemawiałem do niego uspokajającym tonem i starałem się nie robić zbyt gwałtownych ruchów. Newton kładł po sobie uszy, zarzucał łbem i grzebał kopytem w słomie. Nagle szeleszczący dźwięk ucichł. Gdzieś w głębi korytarza usłyszałem jedynie głos Quinn.
- … przez takiego niedorozwoja jak ty cierpiało niewinne zwierzę. – dziewczyna sprawiała wrażenie mega zirytowanej, bardziej ode mnie i bardziej niż udało mi się ja wcześniej wkurzyć
Słysząc te słowa moja złość wyparowała jak za pstryknięciem palców. Widząc, że ogier stał już w miejscu i nie miał zamiaru ponownie wyrzucać kopyt w powietrze, podszedłem do niego powoli. Wystawiłem rękę, by mógł ją powąchać i delikatnie musnąłem palcami jego chrapy. Pochyliłem głowę opierając się czołem o jego łeb i wolno gładziłem go po aksamitnej sierści, zaczynając od uszu i kończąc w punkcie na szyi gdzie najdalej sięgała moja ręka. Czułem ciężki i przyspieszony oddech gniadosza, który z sekundę na sekundę uspokajał się. Wreszcie oddychał spokojnie.
W boksie panowała cisza. Oderwałem głowę od czoła Newta i spojrzałem w stronę bramki. Quinn uśmiechnęła się szatańsko unosząc triumfalnie foliówkę. Newton na szczęście jej nie zauważył.
- Nie martw się. Załatwiłam sprawę – zaśmiała się szyderczo
- Dziękuję. – odparłem, czując ulgę i wyszczerzyłem zęby w uśmiechu – Wiesz, z tym uśmiechem bardziej ci do twarzy

Quinn? Trochę krótkie i bez sensu xdd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz