Strony

niedziela, 11 grudnia 2016

Od Mary C.D. Quinlan

-Nie wścieknę się. Ogólnie nie jestem zła. Tylko wyjaśnij mi proszę dlaczego jesteś taka a nie inna i nie można się z tobą dogadać? - powiedziałam.
Dziewczyna milczała. Nie zamierzałam czekać na jej odpowiedź. Po prostu ruszyłam do Akademika, żeby się przebrać i nie dostać zapalenia płuc przed samym egzaminem. Otworzyłam swój pokój i natychmiast udałam się pod prysznic. Długa i ciepła kąpiel, była wszystkim czego aktualnie potrzebowało moje ciało i umysł. Chciałam nieco przemyśleć wydarzenia z ostatnich dni. Zakupy z Bellą, potem wieczór filmowy... No i to że zostałam zaproszona na bal przez kogoś starszego ode mnie o jakiś rok, może dwa lata. Mówiąc szczerze to miałam mętlik w głowie. Nie wiedziałam co gorsze - to, że prawdopodobnie bal będzie bez przekądek, bo nie mam żadnego pomysłu, czy to, że coraz bardziej chcę tu zostać z Cole'm i prawdopodobnie Bellą, niż jechać do rodziny.
***
Obudził mnie blask słońca. Mimo, że była zima to jego promienie przedarły się przez chmury i obecnie przeszkadzały mi w sobotnim odpoczynku. Na korytarzu usłyszałam jakąś aferę. Zaciekawiona podeszłam do drzwi i w skupieniu nasłuchiwałem wrzasków Quinlan i jednej z nauczycielek.
-Musisz wykonać swoje zadanie wraz z tą osobą którą ci przydzielono! - powiedziała nauczycielka.
-Ale nie chcę! Jestem wolnym człowiekiem i mam prawo wyboru. Nie znoszę tego chłopaka i nie mam zamiaru z nim współpracować! - odparowała Quinlan.
Lekko uchyliłam drzwi. Nauczycielką okazała się nasza pani od żywienia i opieki nad końmi. Tylko co ona miała do naszego balu?
Quinlan? Jak się w to wplątałaś? xddd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz