Strony

niedziela, 11 grudnia 2016

Od Mary C.D. Cole'a

Nie zatkało mnie. Ale uderzyło mnie to że zapytał mnie. Miał do wyboru Jasmine, Adeline, Jennifer, Quinlan... Tyle innych dziewczyn. Może to przez to, że siedziałam najbliżej i akurat się napatoczyłam, a Cole nie miał czasu na rozmowę z innymi? Tysiące pytań, hipotez oraz oskarżeń zatruwało teraz moją głowę. Zadawałam sobie tysiące pytań na które odpowiedzi nie dostałam. Dodałam także wiele pytań do listy tych, których nie mogę zadać Cole'owi.
-Ja... Dam ci odpowiedź jutro, ok? Muszę to przemyśleć - powiedziałam, odsunęłam krzesło i wyszłam ze stołówki.
Pobiegłam prosto do Haru. Otwarłam boks klaczy na co tylko parsknęła. Weszłam do środka i przytuliłam się do jej szyi. Kilka łez, bezradności i niewiedzy, poleciało po mojej twarzy. Zaczęłam zdawać sobie sprawę z wielu rzeczy. Przede wszystkim z tego, że nie mogę odrzucić Cole'a. Że z całą pewnością, bez kłamania, coś czuję. Nie jest to coś do opisania. No i że czasem czuję zazdrość. Och... Ile bym dała za to aby móc mówić jak Posłanniczka Starchu... Nie wolno mnie dotknąć. A gdyby jakiś niesforny dzieciak by nie posłuchał to zobaczyłby ból i cierpienie. Kary jakie bym wymierzyła ludzią którzy zrobili zło lecz nikt ich o nie, nie obwinił. Czy byłabym wtedy szczęśliwa? Być może. Ale co to za życie? Co to za szczęście? Uważaj czego pragniesz... Bo to może sie spełnić. Ta przestroga, zawsze powinna być czymś co blokuje pokusy. Sprawia że one znikają w otchłani umysłu. Przepadają na zawsze. Jednak moja pokusa... Była tą silniejszą. Jej nie dało się zmieść wraz ze śniegiem pokrywającym padok. Ja pragnęłam by kiedyś, jakiś chłopak powiedział, że naprawdę mnie kocha. I że tego nie udaje. Nie jestem tylko przyjaciółką.
-Przemyślałaś to? - usłyszałam dobrze znajomy mi głos.
-Tak. Zgadzam się - odparłam i pośpiesznie wytarłam łzy.
Odeszłam od Haru i zamknęłam jej boks. Byłam gotowa. Przemyślałam to co trzeba... Wylałam wszystkie łzy. Dałam upust swoim złym emocją. Teraz byłam gotowa na dwie opcje. Dwie odpowiedzi jakie padną z ust Cole'a lub milczenie. Czułam się jak stawiana przed Sądem Ostatecznym. Bez możliwości wypowiedzenia się oraz odbycia kary za swe grzechy i myśli.
Cole? Bosz... Ja nie mogę czytać takich smutnych książek jak "Posłaniec Starchu" Michael'a Grant'a...

4 komentarze:

  1. Kuźwa ta książka rzeczywiście na cb jakoś wpłynęła xdd

    OdpowiedzUsuń
  2. Miała około ponad 50 rozdziałów i skończyła się tym że główna bohaterka zamiast być dziewczyną swego byłego nauczyciela Posłańca Strachu, to uwolniła jego miłość - Ariadne - z Piekła i sama stała się Posłanniczką Strachu. :-(

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie pewnie też by wzięła wena po takiej kasiązce :))

    OdpowiedzUsuń