Strony

sobota, 10 grudnia 2016

Od Mary C.D. Cole'a

Wychodząc ze stołówki, ujrzałam ogłoszenie o balu Wigilijnym, 23 grudnia. Nie robiłam sobie nadzieji na to, że ktoś mnie zaprosi. Nie chciałam się rozczarować. Dowiedziałam się także, że mam przygotować na ten bal jakieś jedzenie. Najlepiej typowo świąteczne. W zamyśleniu powróciłam do swojego pokoju. SMS od Belli.
"Hej. Przydzielili mnie z pewną nie miłą osobą..."
Uśmiechnęłam się.
":-( Szkoda. Ja jestem teraz od jedzenia ;-)"
Nie dostałam już odpowiedzi. Najwidoczniej Bella była czymś zajęta. Usiadłam przy biurku i skupiłam się na dzisiejszych pracach domowych. Nauczyciele nie szczędzili nam zadań ani projektów.
***
-Niee... Ta będzie zbyt czerwona - stwierdziłam, krytycznie przyglądając się czerwonej sukience w białe paski.
Bella przewróciła oczami. Zaśmiałam się. Od 2 godzin wybierałyście kreacje na bal. Bella stwierdziła że musimy mieć wielkie wejście razem z Harley i... Quinlan. Obie dziewczyny wybrały już swoje sukienki i odjechały. Ale Bell postanowiła mi jakoś doradzić.
-Ta granatowa z cekinami, jest przecudowna - wzruszyłam ramionami.

-Okej, okej. Poddaje się. Zgoda, możesz ją kupić - dziewczyna uniosła ręce do góry.
Dałam jej lekkiego kuksańca, a odwdzięczyła się tym samym. Tak więc kupiłam sukienkę oraz buty. Teraz pozostawała kwestia jedzenia na imprezie.
***
Wróciłyśmy do Akademii. Zmęczona zakupami, postanowiłam odwiedzić Haru w stajni. Za niedługo egzamin, a ona nadal nie radziła sobie z trumną.
-Dasz radę kochana - pogłaskałam ją.
Usłyszałam kroki, jakiś metr za sobą. Obróciłam się w ich kierunku i zderzyłam się z Cole'em.
-Ał... Przepraszam - rozmasowałam obolały nos.
Cole?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz