- Dzień dobry - uśmiechnęłam się Zobaczyłam jakiegoś chłopaka który siedział na krześle obok biurka.
- Przepraszam - chciałam zamknąć drzwi
- Czekaj! Wejdź! - powiedziała kobieta.
Usiadłam na wolnym krześle.
Złożyłam parę podpisów i wróciłam do pokoju. Ubrałam bryczesy, ciepłą bluzę, wzięłam oficerki oraz kask i zamknęłam pokój. Poszłam do stajni. Od razu podeszłam do boksu Avy.
- Hej piękna - zaśmiałam się.
Weszłam do siodlarni, wzięłam ogłowie i powiesiłam je sobie na ramieniu. Gdy wychodziłam ze siodlarni wpadłam na kogoś. Siodło oraz ogłowie wypadło mi i już miałam upaść na zimną i twardą podłogę gdy jego silne ramiona chwyciły mnie w tali, był to chłopak z biura.
- Jeszcze się nie znamy a ty od razu wpadasz w moje ramiona - posłał mi łobuzerski uśmiech.
- Ta jasne - wydostałam się z jego uścisku.
- Jestem Cole - powiedział po chwili.
- A ja nie mam czasu - byłam wkurzona.
Wzięłam siodło oraz ogłowie i zostawiłam je obok boksu Avery. Wróciłam do siodlarni po czaprak, ale drogę zaszedł mi Cole.
- Czy mogę dowiedzieć się jak masz na imię? - zapytał nie usuwając mi się z drogi.
- Jeśli musisz... Jasmine - odpowiedziałam i przecisnęłam się obok chłopaka.
Czułam jego wzrok na sobie. Odwróciłam się z czaprakiem i powiedziałam:
- Co się tak gapisz, masz coś do mnie?! - byłam poirytowana.
Cole tylko się zaśmiał.
- Lepiej nie wchodź mi w drogę - syknęłam.
- Co ty tak groźna?! - żartował sobie.
Ten chłopak działał mi na nerwy. Poszłam do boksu klaczy i szybko ją ubrałam. Właśnie wychodziłam gdy usłyszałam ten bardzo irytujący mnie głos :
- Gdzie się tak spieszysz? - zapytał.
Przeklnęłam pod nosem i wyprowadziłam klacz że stajni. Na zewnątrz wiał ciepły wiatr. Dosiadłam klaczy i ruszyłam stępem gdziekolwiek.
Złożyłam parę podpisów i wróciłam do pokoju. Ubrałam bryczesy, ciepłą bluzę, wzięłam oficerki oraz kask i zamknęłam pokój. Poszłam do stajni. Od razu podeszłam do boksu Avy.
- Hej piękna - zaśmiałam się.
Weszłam do siodlarni, wzięłam ogłowie i powiesiłam je sobie na ramieniu. Gdy wychodziłam ze siodlarni wpadłam na kogoś. Siodło oraz ogłowie wypadło mi i już miałam upaść na zimną i twardą podłogę gdy jego silne ramiona chwyciły mnie w tali, był to chłopak z biura.
- Jeszcze się nie znamy a ty od razu wpadasz w moje ramiona - posłał mi łobuzerski uśmiech.
- Ta jasne - wydostałam się z jego uścisku.
- Jestem Cole - powiedział po chwili.
- A ja nie mam czasu - byłam wkurzona.
Wzięłam siodło oraz ogłowie i zostawiłam je obok boksu Avery. Wróciłam do siodlarni po czaprak, ale drogę zaszedł mi Cole.
- Czy mogę dowiedzieć się jak masz na imię? - zapytał nie usuwając mi się z drogi.
- Jeśli musisz... Jasmine - odpowiedziałam i przecisnęłam się obok chłopaka.
Czułam jego wzrok na sobie. Odwróciłam się z czaprakiem i powiedziałam:
- Co się tak gapisz, masz coś do mnie?! - byłam poirytowana.
Cole tylko się zaśmiał.
- Lepiej nie wchodź mi w drogę - syknęłam.
- Co ty tak groźna?! - żartował sobie.
Ten chłopak działał mi na nerwy. Poszłam do boksu klaczy i szybko ją ubrałam. Właśnie wychodziłam gdy usłyszałam ten bardzo irytujący mnie głos :
- Gdzie się tak spieszysz? - zapytał.
Przeklnęłam pod nosem i wyprowadziłam klacz że stajni. Na zewnątrz wiał ciepły wiatr. Dosiadłam klaczy i ruszyłam stępem gdziekolwiek.
Cole?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz