- Zwykłych nie palę, wolę elektryczne - uśmiechnęłam się.
Nie wiedziałam gdzie jesteśmy, bo było trochę ciemno. Stanełyśmy na chwilę wyciągnęłam z kieszeni spodni mojego IPhone i spojrzałam na wyświetlacz. Była 22:30. Harley rzuciła papierosa na ziemię i go zgasiła. Ruszyłyśmy po ciemku w stronę akademii, znaczy tak nam się wydawało. Po jakiś 20 minutach postanowiłam włączyć latarkę i oświetlić drogę, szłyśmy w dobrym kierunku. Poszłyśmy dosyć daleko. Znalazłyśmy się pod drzwiami akademika. Nacisnęłam na klamkę, ale drzwi się nie otworzyły się. Spróbowałam jeszcze raz tylko użyłam większej siły i nic.
- Zamknięte! - rzuciłam.
- Nie możliwe - powiedziała Harley.
Spróbowała otworzyć drzwi, lecz także jej się to nie udało. Spojrzałyśmy na siebie i zaczęłyśmy pukać do drzwi, niestety nikt nam nie otwierał.
~jakieś 10 minut później ~
Usłyszałam kroki i podniosłam się z zimnego podłoża. Nagle drzwi się otwarły, a w środku stała sprzątaczka.
- Dziewczynki co wy tu o tej porze robicie?! Już do pokoji! - krzyknęła.
Szybko pobiegłyśmy do mojego pokoju. Gdy zamknęłam drzwi obie wybuchłyśmy głośnym śmiechem.
Harley?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz