Strony

środa, 21 grudnia 2016

Od Harley - mistrzostwa Cambell

*beep, beep, beep, beep* Jeszcze pięć minut proszę. Spojrzałam na zegarek, ku mojemu przerażeniu, wyświetlająca się godzina wskazywała 4:30.
-Co do cholery jasnej?!- Wrzasnęłam, a po chwili zorientowałam się, że normalni ludzie o tej porze jeszcze śpią. Wzięłam telefon i w wydarzeniach zobaczyłam, że właśnie dziś. Dnia 19 grudnia startuje w mistrzostwach Cambell, w barwach MU. Na wieszaku wisiała moja tradycyjna koszula konkursowa i białe bryczesy. Jedynie zmieniona była marynarka, kolor butelkowej zieleni, zastąpiła czerwień z czarnymi elementami. Wiedząc, że czeka mnie długa podróż, od razu zażyłam tabletki na chorobę lokomocyjną i weszłam do łazienki. Zobaczyłam ogromny puch na głowie i moje wory pod oczami. Przyda mi się gorąca kąpiel. Odkręciłam gorącą wodę. Zdjęłam z siebie piżamę i weszłam do nalanej wcześniej wody z dużą pianą. Zanużyłam się po samą szyję i się odprężyłam. Po piętnastu minutach drzemki otrząsnęłam się już całkowicie ze snu i zaczęłam myć włosy. Nałożyłam na nie mój ulubiony szampon i zaczęłam go wcierać włosy aż do pienienia się. Wzięłam słuchawkę prysznicową i zaczęłam płukać szampon. Gdy tylko włosy nie miały już piany, zgrabnie owinęłam je w ręcznik i go zawinęłam. Wyszłam na dywanik i w lusterku od razu zobaczyłam brak jakichkolwiek worów pod oczami. Zadowolona, szybko się wytarłam i założyłam jak najcieplejsze ubrania. Najgorsza część tego dnia? Załadunek Baloubet'a du Rouet'a do koniowozu. Niech tylko coś sobie zrobi. Mam nadzieję, że nagle nie okuleje czy coś. Założyłam wygodne ubrania i zaczęłam pakować moje rzeczy do dużej czarnej torby. Po spakowaniu założyłam puchową niebieską kurtkę i wyszłam z akademika. Torbę wrzucilam do podstawionego już pod stajnię, czerwonego koniowozu. Był tam już jeden koń, Siwy wałach. Pewnie ktoś z innej akademii jedzie na te same mistrzostwa. Nie myliłam się. Zobaczyłam jakąś platynową blondynę w różowej kurtce. Zaśmiałam się pod nosem bo wyglądała na typową tapeciare. Wślizgnęłam się do stajni i z uwiązem w ręku poszłam do boksu ogiera. Podpięłam go do skórzanego kantara i bezproblemowo wyprowadziłam ogiera. Szybko podałam mu tabletkę na uspokojenie ukrytą w jabłku. Gdy ten ją schrupał, zaczęłam prowadzić go do koniowiązu. Tak założyłam mu derkę Eskadron racing green i ochraniacze transportowe. Byliśmy gotowi więc wyprowadziłam go ze stajni i powoli szłam w stronę przyczepy. Baloubet zaczął się szarpać, jego uszy były postawione na sztorc a oczy czujne i lekko rozszerzone.
-Cichutko malutki, nie bój się- powiedziałam i weszłam z nim po rampie. Ten wszedł tylko przednimi nogami i robił tak zwany szpagat. Jakiś mężczyzna popchał go do przyczepy. Ten wskoczył do niej i prawie przewrócił. Przywiązałam go do kółka i wyszłam. Otworzyłam przednie drzwi i już miałam wejść, ale przede mnie wepchała się ów dziewczyna.
-To moje miejsce! Nie widzisz, że na zagłówku jest moje imię?! C-A-R-M-E-N- powiedziała dobitnie, trochę mnie opluła, ale mniejsza. Zaskoczona nagłym atakiem, miałam ochotę ją walnąć lecz zawahałam się i od razu wsiadłam na tyły koniowozu. Zdjęłam kurtkę i wyjęłam z kieszeni spodni telefon. Szybko przejrzałam instagrama, tumblra, facebooka i inne fora społecznościowe. Blondyna cały czas zagadywała kierowcę, a ten tylko kiwał głową na zgodę. Wzięłam byle jaki jasiek i wygodnie się ułożyłam. Miałam zamiar iść spać.
-Ej blondyna przymkniesz mordę?- Zapytałam ze sztucznym uśmiechem. Ta otworzyła buzię ze zdumienia i nie wiedziała co odpowiedzieć. Założyła udo na udo i skrzyżowała ręce. Zwycięstwo, zamknęła się. Szybko włożyłam słuchawki do uszu, puściłam muzykę i zasnęłam.
Stajnia, hala konkursowa
Wyjrzałam za okno koniowozu i zobaczyłam ogromną halę konkursową. Oniemiała wyszłam z auta i skierowałam się w stronę rampy. Stała tam ta cała Carmen i omawiała szczegóły z jej trenerem. Wykorzystując sytuację, odwiązałam ogiera i szybko go wyprowadziłam. Baloubet czujący zapach nowych koni, zaczął rżeć i tańczyć w miejscu. Poklepałam go po szyi i skierowałam się do boksu z numerem 36. Z tym numerem również będę startowała. 'Rozpakowałam' konia z derki i ochraniaczy. Szybko chwyciłam za szczotkę o miękkim włosiu i przeciągnęłam ją po grzbiecie. Szybko zawołałem luzaka a ten zaczął zaplatać grzywę i ogon ogiera. Pobiegłam do koniowozu i wzięłam torbę z siedzeń. Pobiegłam go przebieralni i ubrałam się w strój konkursowy. Pasuje mi czerwień, zaśmiałam się do siebie i wyjęłam jeszcze czerwoną szminkę z najmniejszej kieszonki. Pomalowałam usta, no i jak to ja zrobiłam zdjęcie. Wrzuciłam na instagrama i schowałam telefon do torby. Wyszłam z pomieszenia, tuż obok znajdowały sie szafki, więc wrzuciłam tam swoje rzeczy i poszłam do Baloubet'a. Był już osiodłany, grzywa zapleciona w koreczki, a ogon na typowego huntera. Chwyciłam za wodze i poszłam na rozprężalnie. Jeździła tam Carmen na siwym wałachu, który jak się dowiedziałam nazywa się  Drevish Turshon. Niemiecka hodowla, widać, że czasami ma płaskie skoki. Obserwowałam jeszcze dziewczynę podczas wyższego skoku. Jej połsiad odszedł w zapomnienie. Był kaczkowaty, wodze napięte a koń schowany. Szybko rozwinęłam strzemiona i wskoczyłam na Baloubet'a. Ruszyliśmy stępem, po chwili kłusem. Zaczęliśmy kręcić różne szlaki, tak aby omijać wszystkich zawodników. Ogier słuchał się i wykonywał wszystkie polecenia. Wiedząc, że osoby już startują musiałam zagalopować. Skróciłam zewnętrzną wodzę i przyłożyłam wewnętrzną łydkę przy popręgu. Baloubet perfekcyjnie zagalopował bez żadnego brykania czy ponoszenia. Szybko skręciłam na metrową przeszkodę i z lekkością ją pokonaliśmy. Nagle Carmen zajechała mi drogę i naburmuszyła się.
-Dobrze wiesz, że spieprzysz przejazd, prawda?- Zaśmiała się. Odpowiedziałam śmiechem.
-Przygotuj się na porażkę, misiu- puściłam jej buziaczka i ruszyłam galopem na przeszkodę 1.30cm. Z wielkim zapasem ją pokonałam, a zaraz po tym wyczytano Carmen Gahroue na wałach Drevish Turshon. Nie zwracałam uwagi na jej przejazd, wręcz odwrotnie. Skupiłam się tylko i wyłącznie na ogarnięciu Baloubet'a. Dzielnie ruszał na przeszkodę, przednie nogi i brzuch wisiały wysoko w powietrzu, ale martwiła mnie praca zadnich nóg ogiera. Czasami za mocno je zawieszał, lub nie trafiał z tzw. poddźwiganiem. Miejmy nadzieję, że nie skończy się to na zrzutce, a nie daj Boże odmowie skoku. Gdy tylko dziewczyna skończy przejazd, wchodzę ja. MU musi wygrać i ja już o to się postaram.
-Harley Darcy Carter na ogierze Baloubet du Rouet!- Popłynął głos z głośnika, a ja wjechałam kłusem na arenę. Przeszkody były dość łatwe, martwi mnie jedynie ta wysoka stacjonata. Tutaj będzie problem, bo ciekawa jestem czy odliczymy kroki między szerokim triple bar'em, a stacjonatą. Rozległ się dzwonek i wszystko inne straciło swoją ważność. Zagalopowałam i najechałam na pierwszą przeszkodę. Ogier strzelił baranka i skulił uszy na znak, że ma za mało wodzy. Popuściłam odrobinkę i już szybowaliśmy nad pierwszym dość małym okserem. Po pokonaniu najechaliśmy na trzy członowy szereg. Składał się z stacjonat. Pierwsza 100cm, druga 110cm, trzecia 120cm. Tutaj mieliśmy malutkie nieporozumienie. Baloubet chciał się rozciągnąć, a ja go zbierałam wiedząc, że możemy się nie wyrobić na wybranym przeze mnie skrócie. Przerobiłam ogierowi w pysku, on od razu się uspokoił i dzielnie ruszył na szereg. Raz, dwa, trzy hop. Pierwsza za nami. Raz, dwa, hop! Druga za nami. Raz i ostatni człon szeregu. Zaraz nie pasuje, wyłamiemy. Ogier na szczęście się poskłada i bezbłędnie przeskoczył przeszkodę. Jeszcze dwa oksery, triple bar i ta nieszczęsna stacjonata.

Dwa oksery później XDDDD

Pędziliśmy na triple bar. Poczułam, że ogier mocno się napalił na szeroką przeszkodę o wysokości 130cm. Zaczęły błyskać flesze aparatów, ponieważ większość reporterów uważała tą przeszkodę za najbardziej efektowną. Dopchałam Baloubet'a do przeszkody, ten odbił się i poszybowaliśmy nad przeszkodą. Twardo wylądowaliśmy i już jechaliśmy na ostatnią stacjonatę. Tę, która była najtrudniejsza. Tę, na które ludzie popełniali ogromy błędów. Tym razem z ogierem pokłóciłam się na dobre.
To my XD
Baloubet wyłączył akcję nóg i wlókł się. Chciałam zrobić dodanie, ale ten jak na złość skrócił galop, i jechał cały czas zebrany. Wkurzona nie zrobiłam z tym nic. Wiedziałam, że skończy się to wyłamaniem. Odbiliśmy się od najlepszej jakości podłoża. Ogier poszybował, ale jego zadnie nogi w ogóle się nie podniosły.
Jednakże Baloubet się obudził i szybko podkulił nogi. Dla człowieka oglądającego wyglądało to komicznie, ale z mojej perspektywy wyglądało to strasznie. Ukończyliśmy przejazd z najlepszym czasem i bez żadnego błędu. Rozległy się gromkie oklaski. Poklepałam ogiera po szyi i uśmiechnęłam się szeroko.
-Harley Darcy Carter na ogierze Baloubet du Rouet miała najlepszy czas! Z racji tego, że jest to ostatnia zawodniczka, już zaraz będą ogłoszone wyniki. Także więc prosimy o wyjechanie wszystkich uczestników mistrzostw!- Wypłynął głos z głośnika. Na halę zaczęły wjeżdżać wszystkie pary startujące. Między nimi była również Carmen na siwym wałachu. Uśmiechnęłam się złośliwie.

~10 minut później~

Organizatorzy jak i nagrody stały już na środku ogromnego parkuru. Flo za uczestnictwo, flo i medale za trzecie i drugie miejsce, no i ogromny puchar z czerwoną rozetą dla pierwszego miejsca. Zaczęło się ogłaszanie wyników. Na początku standardowo wręczono nagrody dla osób bez zajętego miejsca. Zaraz nie znalazłam się tam, czyli jestem w pierwszej trójce!
-Trzecie miejsce zajmuje Franklin Firerrio na klaczy Summer Girl! Nagrodę wręczy żona organizatora zawodów, Merry Caminson!- powiedział mężczyzna. Kobieta szybko podała nagrodę dla chłopaka i pogratulowała mu. Tutaj zaczęłam się denerwować. Bez nagrody zostałam tylko ja i Carmen.
-Drugie miejsce zajmuje! UWAGA! UWAGA! Zajmuje Carmen Gahroue na wałachu Drevish Turshon! Nagrodę wręczy były mistrz Cambell! Tomhas Worded!
Dziewczyna była tak wkurzona! Zeskoczyła z wałacha i podeszła do głównego organizatora zawodów.
-Ogier tej dziewczyny jest wspomagany! Widziałam jak mu coś wstrzykiwała!- Załkała i potrząsnęła panem Caminson.
-Z drogi dziewczyno, każdy koń był przebadany- powiedział i odsunął Carmen na bok. Czekajcie... zajęłam pierwsze miejsce!
-Pierwsze miejsce zajmuje Harley Darcy Carter na ogierze Baloubet du Rouet!!!- Wykrzyknął mężczyzna, wielki puchar natychmiast znalazł się w moich ramionach.
-Gratuluję Harley, Twój ogier ma niesamowity talent, musisz go rozwijać- powiedział pan Caminson i podał mi rękę.
-Wiem, dziękuje- uśmiechnęłam się.
-A teraz czeka nas rudna honorowa!
Oddałam puchar i czekałam na wszystkich zebranych by ustawili się za mną. Wyrwałam z kopyta. Nie było to galop, lecz cwał. Czułam się zwycięzcą. To była najlepsza runda honorowa w moim życiu...



Tak o to Harley wzniosła się na poziom mistrzowski! Proszę administratorów o zmienienie poziomu zaawansowania :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz