Strony

czwartek, 22 grudnia 2016

Od Harley do Mary

Napędzona nowym dniem zerwałam się z łóżka. Jacob wyjechał dodziny więc napisałam mu wiadomość: Miłego dnia żabuś. Po kilkunastu sekundach usłyszałam powiadomienie o przychodzącej wiadomości. Nawzajem miś❤.  Założyłam bryczesy i ciepłą bluzę. O tej porze, nie spodziewałam się nikogo w stajni, więc jakoś specjalnie się nie szykowałam. Pomalowałam tylko rzęsy i rzuciłam się pędem do stajni. Z promienny uśmiechem weszłam do boksu Black Diamond'a. Konik wesoło do mnie podbiegł a ja zaczęłam się z nim pieścić. Czule drapałam go po grzbiecie, a ten na wznak przyjemności kręcił górną wargą.
-No starczy przyjemności- przestałam go drapać i poszłam do dorosłego ogiera. Delikatnie otworzyłam boks i weszłam do środka. Baloubet podbiegł do mnie i chyba myślał, że jestem mu obca, ponieważ skulił uszy i kłapnął zębami. 
-Ej co Ty taki nerwowy, co?- Powiedziałam i dałam mu ziołowego cuksa. Koń go schrupał i uroczo pomiział moją rękę. Nagle usłyszałam kroki. Czyli jednak nie jestem sama. Zobaczyłam ładną dziewczynę trzymającą różową derkę. Weszła do jakiejś klaczy i na nią ją zarzuciła. 
-Hejcia- powiedziałam i skierowałam spojrzenie w stronę tejże dziewczyny.
-O cześć, nie zauważyłam Cię!
-No wiesz Ty co?! W ogóle jestem Harley- uśmiechnęłam się i wyszłam z boksu ogiera.

Mara?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz