Strony

niedziela, 11 grudnia 2016

Od Harley do Dylan'a - kupno drugiego konia

Po porannym treningu miałam ochotę zamordować Baloubet'a. Nie dało się nic na nim zrobić, po prostu nic. Cały czas wierzgał i stawał dęba. Trening uważam za nieudany. Nie biorę dzisiaj udziału w lekcjach, ponieważ  jadę po nowego konia. Prawdopodobnie będzie to skokowiec ale co los przyniesie to będzie. Byle żeby było zdrowe i chętne do pracy. Trenował dzisiaj ze mną pewny chłopak, miał na imię Dylan i był uroczy. Po rozsiodłaniu ogiera poszłam z chłopakiem do akademika. Rozmawialiśmy o byle jakich tematach.
-Jadę dzisiaj po nowego konia, chcesz zerwać się z lekcji i pojechać ze mną- zaśmiałam się pod nosem.
-A czemu nie- odpowiedział i otworzył mi drzwi.
-To ja Idę do pokoju żeby się przebrać, spakować torbę na jazdę próbną i wziąść kluczyki od samochodu, No i oczywiście kasę.
-To ja też Idę się przebrać i zaraz zapukam- odpowiedział i wszedł do swojego pokoju. Wbiegłam do pokoju i szybko wzięłam ubrania z szafy. Czarne jeansy z dziurami na kolanach i biały crop top. W łazience szybko się przebrałam i poprawiłam makijaż. Zarzuciłam na ramiona ciepły i długi sweter. Wzięłam torbę, zarzuciłam na ramię i z szafki zabrałam kluczyki od samochodu. Chłopak stał pod drzwiami i wyglądał na zamyslonego.
-Czemu nie wchodzisz?!- Udawałam złość, po czym ruszyłam w stronę wyjścia. Pod schodami stało podstawione niebieskie BMW z skórzanymi fotelami. Otworzyłam auto i wrzuciłam na tyły torbę, chłopak wszedł na miejsce pasażera obok kierowcy czyli mnie. Zapalilam auto i ruszyliśmy spod akademii.
-Gotowy na jechanie przez 3 godziny?- Zapytałam i uniosłam brew.
-Nie pisałem się na to- rozszerzył oczy.
-Za późno- powiedziałam i wyjechałam z piskiem opon z terenu akademii. Chłopak oddychał głęboko i raz co raz patrzył na mnie. Jechałam jak najszybciej potrafiłam by zdążyć na zawody. Tak jade na zawody po to żeby kupić konia. Są tam targi, aukcje a czasami da się namówić właścicieli koni sportowych na sprzedaż, tak samo było z Baloubet'em. Mam nadzieję, że coś się znajdzie.
~3 godziny później~
Dojechaliśmy na miejsce. Spojrzałam na parking, który był zastawiony w same Lamborghini i Porsche. Moje BMW będzie takie samotne, zaśmiałam się.
-To co idziemy?- Zapytałam.
-Bierz kasę a ja wezmę twoją torbę- odpowiedział. Wziął torbe i szedł w stronę wejścia na całą imprezę. Trzymaliśmy się blisko wśród wielkiego tłumu ludzi. Trafiliśmy akurat na początek odsadków po sportowych rodzicach i dziadkach. Na halę wychodził właśnie Siwy odsadek i kasztanowata matka. Młody koń miał brzydkie nogi. Nie podobał mi się jego ruch.
-Co sądzisz?- Zapytałam chłopaka.
-Może mieć problem ze stawami i kręgosłupem- odpowiedział i podrapał się po karku. Po dwunastu matkach cholsztyńskich z odsadkami przyszedł czas na konie hanowerskie. Na plac wpadł energiczny ogierek i zaczął wesoło brykać. Za nim wpadła, również dumnie kłusująca klacz. Po pięciu minutach ogierek zaczął kłusować u boku matki.

On jest przepiękny. To on. Musi być mój. Po trybunach przeszło westchniecie zadowolenia.
-Informujemy, że źrebak nie jest na sprzedaż- moje marzenia przerwał głos płynący z głośnika. Zaczęłam się pchać do wyjścia. Chłopak biegł za mną i ledwo co przepychal się przez ludzi. Zauważyłam właściciela źrebaka i klaczy.
-Oferuję 60000euro za odsadka- wykrzyknęłam machając czekiem.
-Odsadek nie jest na sprzedaż- powiedział z oburzeniem mężczyzna.
-A jak 30000 w gotówce i dodać ten czek?- Powiedziałam z intrygującym spojrzeniem.
-Gdzie mam podpisać?- Zapytał z szerokim uśmiechem właściciel. Po wypełnieniu wszelkich formalności podarowałam mężczyźnie pieniądze.
-Od dzisiaj jesteś właścicielką ogierka Black Diamond- powiedział i podarował mi uwiąz konika.
-Cześć malutki- powiedziałam i pogłaskałam go po miękkich chrapkach.
-Podstawisz przyczepę?- Zapytałam chłopaka unosząc kluczyki.
Dylan?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz