-Aż taki zły?- Śmiałam się i prowadziłam konia do stajni. Klacz nie wpadła w mój gust. Była takim konikiem wykonującym polecenia oprócz tego jedynego zatrzymania, które od razu zlikwidowałam dając jej łydkę.
-A żebyś wiedziała!- Powiedziała z udawanym oburzeniem.
-Robimy jeszcze wieczorny cross?- Zapytałam unosząc brew.
-Jasne.
Oporządziłyśmy konie w milczeniu i odprowadziłyśmy je na padok. Przyglądałyśmy się koniom zza ogrodzenia, rozmawiając ze sobą.
-Kiedy dostałaś swojego konia?- Zapytala się.
-Jak miałam 11 lat dostałam swoją sportową klaczke walijską- odpowiedziałam z uśmiechem. -A Ty?
Bella?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz