Strony

środa, 21 grudnia 2016

Od Harley CD. Jacoba

Odwzajemniłam przytulasa i wspinając się na palce, pocałowałam go w nos. Byłam dumna z niego, że wybrał tak dobrego konia. Już widziałam gdy on i ja w tym samym czasie zajeżdżamy nasze młodziaki, a przy tym spadamy i później razem wstajemy.
-Jacooooooob- zaciągnęłam i zatrzepotałam rzęsami.
-Co chcesz?- Powiedział i się zaśmiał.
-Wiesz, że jedziesz jutro ze mną po konia?
-Teraz już wiem, a gdzie jedziemy- uśmiechnął się.
-Na tory do Belmond, kupuję jakiegoś młodziaka, świeżo co zajeżdżonego.
-To będzie ciekawie na próbnej?- Uniósł brew, ale nie dał mi odpowiedzieć bo już mnie całowałał. Nie zwracał uwagi na to, że wszyscy ucznie jak i nauczycielowie przechodzili obok nas. Nasz pocałunek był taki namiętny i długi. Uwielbiałam go, kochałam. Był taki inny, inny niż reszta. Nie oglądał się za innymi, dla niego liczyłam się tylko ja.
-Kocham Cię- powiedziałam gdy tylko nabrałam powietrza po pocałunku.
-Ja Ciebie też i chyba o tym wiesz- odpowiedział i wystawił język.
-Chodź do mnie bo już mi zimno- wydukałam i znowu zaczęłam się trząść. Chłopak złapał mnie za rękę i poszliśmy do akademika. Otworzyliśmy mój pokój i do niego wszedliśmy. Od razu po zamknięciu drzwi na klucz, wpiłam się w jego usta.

Jacob? <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz