Strony

niedziela, 11 grudnia 2016

Od Dylana do Luke'a

Byłem w pokoju, nudziło mi się więc poszedłem do Azyla zobaczyć jak się czuję. Valax był już zdrowy i podbiegł do mnie, ja powiedziałem:
- Valax, chodź wypijemy herbatkę, a potem wypier*alaj!
Pies się położył i się uśmiechnął, ja się zdziwiłem, a pies odszedł. Głaskałem Azyla i chciałem wyczyścić tego śmierdziela, wziąłem Magic Brush'a i zawiązałem konia. Zacząłem go czyścić. Koń się nie ruszał, a zwykle było inaczej. Po około 15-20 minutach wyczyściłem go i kopyta, ogon, grzywę.
Zobaczyłem jakiegoś chłopaka, chciałem się tym razem zaprzyjaźnić, a nie pokłócić... Wiec podszedłem i się przywitałem:
- Cześć, jestem Dylan, a Tobie jak na imię?
Chłopak odpowiedział:
- O, cześć, ja jestem Luke.
- Jak tam u ciebie? Pogadajmy, poznamy się, bo nie mam narazie tu żadnych przyjaciół- Powiedziałem z uśmiechem na mordzie.
- U mnie wszystko jest ok, a u ciebie?-
Odpowiedział Luke.
- U mnie też wszystko ok.- I w tym czasie przybiegł mój pies, już się przestraszyłem, że Lukę mnie znienawidzi bo Valax go zaatakuje...
Lecz Valax tego nie zrobił. Pies usiadł i się popatrzał na chłopaka. Luke wyciągnął rękę do psa, Valax go powąchał i polizał po ręce. Luke go pogłaskał, a ja się uspokoiłem, że Valax już nie jest taki groźny.

Luke?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz