Strony

sobota, 10 grudnia 2016

Od Dylana cd. Belli

Jednak była jakaś szczupła dziewczyna w parku. Po chwili zobaczyłem jej Dobermana. Valax zerwał się ze smyczy i mnie przewrócił mój pies podbiegł do jej psa i zaczęli się gryźć. Szybko wstałem, miałem zdarte kolano, podbiegłem do Valaxa, ale nie zdążyłem... Dwa psy były we krwi... Dziewczyna dała mi z liścia w mordę... Bolało siłę to ona ma... Wkurzona krzyknęła:
- Zwariowałeś!? Do akademii nie wolno przywazić groźnych zwierząt!
Ja wziąłem mojego psa na ręce, byłem w krwi od Valaxa. Poszliśmy do domu (to znaczy ja poszedłem) Ja opieprzyłem go że gardło mnie bolało. Szybko umyłem ręce i zabandażowałem mu łapę, wziąłem go do samochodu i pojechaliśmy do weterynarza, mijaliśmy dużo psów a Valax się nie odzywał a ja powiedziałem sobie:
- Zmienił się przez mój krzyk... No przecież nigdy na niego nie krzyczałem...
Dojechaliśmy do weterynarii. Tam zobaczyłem tą dziewczynę z Dobermanem... Nie odzywałem się, nadal miałem ślad jej dłoni na gębie. Valax zobaczył Dobermana i miał go chyba głęboko w dupie, bo się nie odzywał nadal.

Bella?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz