Wstałam dość wcześnie, ponieważ chciałam zaobserwować dzikie konie. Zabrałam ze sobą Wynks i osiodłałam Antazje. Trochę popędziłam i kierowałam ją wzdłuż polany gdzie miały konie być. Nagle zobaczyłam pięknego ogiera, który był przywódcą stada.
Był oddzielony od innych co było bardzo dziwne. Po pewnym czasie rozsiodłałam Antazje i weszłam do pokoju. Nalałam do szklanki Coca-Colę i otworzyłam chipsy. Na wieczór coś usłyszałam w stajni. Wynks zaszczekała i znieruchomiała. Wybiegłam do stajni a tam nie było Antazji. Po jakimś czasie ją złapałam i lekko pogłaskałam. Na następny dzień pojechałam przez wąską ścieżkę. Ktoś akurat jechał na koniu.
-Jak się nazywasz?-wymamrotałam
Luke?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz