Uśmiechnęłam się szeroko w kierunku chłopaka i poklepałam konia po szyi. Byliśmy już niedaleko miejsca, które chciałam pokazać chłopakowi. Bardzo mi ono przypominało tereny z dzieciństwa. Puściłam wodze, by dać luz ogierowi i ruchem głowy wskazałam Jace`owi aby jechał za mną. Za górką ukazało się moim oczom niewielkie jezioro, otoczone ośnieżonymi choinkami. Uwielbiałam takie miejsca, a przede wszystkim sprawiało mi ogromną przyjemność zatrzymanie się wśród dźwięku szumiących drzew. Rash pchał się w stronę jeziora, ale był cały rozgrzany. Chłodna woda by mu zaszkodziła. Położyłam dłoń na jego szyi.
-W lato można by spróbować tu wykąpać konie- odwróciłam głowę w stronę zsiadającego chłopaka.
-O ile pozwolą. Z drugiej strony, nie jest tu głęboko- potwierdził- Ładnie tu.
-A nie mówiłam. Jeszcze nie wiem co jest dalej, ale jestem pewna, że to sprawdzę. Puki co... wracajmy. Szybkie nadejście nocy to mocniejszy powód mojego nie przepadania za zimą- wsiadłam z powrotem na konia.
Zawróciliśmy swoje wierzchowce i wolnym kłusem zamierzaliśmy dojechać do stajni. Było bardzo spokojnie, nawet Misiek wydawał się bardzo rozluźniony. Do czasu. W pewnym momencie usłyszałam strzał. Jakby ktoś strzelał z broni. Rashaano automatycznie zarył kopytami w śniegu i uniósł wysoko głowę, cofając się do tyłu.
-Cicho...- chwyciłam mocniej wodze, mówiąc do konia- Co to było?- odezwałam się sama do siebie, po chwili otrzymując niespodziewaną odpowiedź od Jace`a.
-Strzały- jego koń również się cofnął.
Jace?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz