Strony

czwartek, 8 grudnia 2016

Od Belli cd. Noaha i Samanthy

Po dzwonku wszyscu wyszli z klasy. Byłam wściekła i miałam na to wiele powodów. Podeszłam do pary ludzi, z którymi miałam pracować.
- Mam nadzieję, że nie będziecie amebami i pomożecie mi w projekcie - warknęłam i posłałam ludziom złe spojrzenie, które informowało "Newet nie próbój wydusić z siebie słowa, które się ze mną nie zgadza". - To kiedy zacznynaMY?- podkreśliłam ostatnie słowo, a mój ton wciąż był taki sam.
- Myślałam, że moglibyśmy zacząć dzisiaj, po treningach... - odparła nieśmiało dziewczyna.
- Spoko - odpowiedziałam i wysłałam gniewne spojrzenie na chłopaka. 
- OK. - odpowiedział i rozeszliśmy się w swoje strony. Dzisiaj miałam zajęcia z crossy, więc postanowiłam je opuścić. W stajni wpadłam na Cole'a. 
- Eghem, no więc... dzisiaj odpuszczam sobie cross... Muszę jechać na rodeo po nowego konia.
- OK. -  odpowiedział i pożegnaliśmy się. Wsiadłam do mojego lamborgini i ruszyłam.
[...]
Było już po treningu, a dokładniej była siedemnasta dwadzieścia trzy. Koń był na padoku, okryty derką, mimo, że to nie był dobry pomysł... W stajni na szczęście zostawiłam swoją fiszkę, więc szybciej dostanę się do biblioteki. Weszłam do budynku, a potem do biblioteki. Od razu zauważyłam zirytowaną twarz dziewczyny, więc posłałam jej gniewne spojrzenie i pokazałam swoje dłonie. Były zakrwawione i obtarte. Nawet nie miałam czasu ich umyć. Dziewczyna podbiegła do mnie i prowadziła w stronę łazienki, więc stawiłam opór, co ją zdecydowanie wkurwiło bo pchała mnie, a ja nawet się nie ruszyłam. W końcu podeszła do chłopaka i wrzasnęła:
- No czego siedzisz?! Pomóż mi, no! - ten przewrócił oczami, ale wziął mnie za ramię i zaprowadził do łazienki. Umyłam ręcę, alę trzasnęłam go w ramię i wróciłam do łazienki. Byłam zła, a na twarzy dziewczyny widniał uśmiech. Zaczęliśmy projekt.

Noah? Samantha?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz