Po powrocie ze szpitala Mara trenowała western. Zasmuciło mnie, że przeze mnie ludzie odnoszą takie szkody. A już się bałam, że Joker coś zbroji, ale na szczęście jest okej. Ja powędrowałam do konia. Na szczęście Książe rozumiał mnie i nie był zazdrony. Byłam strasznie zmęczona, więc wzięłam ze sobą trzy koce. jeden był większy, a dwa mniejsze. Rozłożyłam większy na większej połowie boksu i usiadłam na nim. Joker był zdecydowanie zdziwiony, ale zgodził się na propozycje. Początkowo przyjął taką pozycję, ale wrócił do normalności.
Leżał na lewym boku. Czyli odwrócony był pyskiem w moją stronę. wtuliłam się w niego i przykryłam reszte jego ciała pierwszym kocem, a samą siebie drugim. Po chwili prawie zasnęłam, ale usłyszałam znajomy głos pewnego piosenkarza "Wariatka". Powiedział to żartobliwie i zrobił mi zdjęcie. Zaśmiał się i odszedł, a ja odpłynęłam.
Mara?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz