- Um.. przykro mi. -powiedziałam i zmarszczyłam brwi -..ale wiesz. Nie tylko ty miałeś ciężko.

powiedziałam w kierunku chłopaka, na co spojrzał na mnie przenikliwie
- To co? Co takiego przeżyłaś? -zapytał wzgardliwie
- Mój prawdziwy ojciec nie żyje. Matka chciała mnie zabić, a później sama zginęła. Całe życie mieszkałam z obcymi mi ludźmi.. Musiałam pogodzić się ze śmiercią przyszywanej matki, a teraz został mi tylko ojczym z którym za chiny nie mogę się dogadać.. -wzruszyłam ramionami obojętnie i szłam dalej
- Czekaj. -powiedział, na co natychmiast się zatrzymałam
- O co chodzi? -spytałam
- Myślę, że powinniśmy już wracać. -powiedział spoglądając za siebie
- Jak uważasz.. -powiedziałam
Kiedy tak szliśmy ramię w ramię, przez przypadek musnęłam ręką rękę Jacksona

- Jesteś lodowata.. -powiedział przejętym głosem
Zabrałam rękę i włożyłam do kieszeni. Wzięłam głęboki oddech..
- Od pewnego czasu nie mogę się ogrzać. Ciągle mi zimno... -powiedziałam
<Jackson? Sory, że tak ostro ale jestem szczera xx>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz